Argument na świeckość państwa

Nie ma się co denerwować. Trzeba podejść spokojnie. Także  do tych,  dla których  zbijanie kapitału  politycznego jest wartością  najwyższą.
Gdy przyjechał do Kielc profesor Jan Hartman,  człowiek Palikota i Twojego Ruchu,  deklarował chęć  budowania  Europy wielu religii. Rozumiem więc, że Twój Ruch nie mógł zagłosować wczoraj za  uchwałą w sprawie kanonizacji  Jana Pawła II, bo to kolidowałoby  z taką deklaracją.  Mamy przecież bez  liku świętych rodaków i rodaków dowódców światowych innych religii, żeby pozwolić, aby sejm  zajmował się  tylko Wojtyłą  z Wadowic.  Mówił  w Kielcach polityk, profesor Hartman, że będzie zmieniał wizerunek z partii niepoważnej, heppeningowej, jak kreują ją przeciwnicy, na roztropną i logicznie działającą. Sądzę, że dlatego ani wczoraj, ani przez ostanie dni  dyskutowania nad nieroztropnymi próbami  podjęcia uchwały,  nie palono kukły Jana Pawła II.  To naprawdę świadczy o dojrzałości  partii.
Parlament jest do tego żeby rozmawiać, zanim się zagłosuje. Z tego punktu widzenia, dobrze się stało, że dyskusja się odbyła. Tyle tylko, że bezowocna, zadymiarska, polityczna.  Dziennikarze wałkowali temat, który niczego nie rozwiązał, nie załatwił, nie przyśpieszył,  nikogo nie przekonał i nie nawrócił,
Argument o świeckości państwa, słuszny i zasadniczy  z pewnego punktu widzenia, nie miał w tej sytuacji żadnego zastosowania. To nie było głosowanie nad tym czy Jan Paweł II ma być kanonizowany.  Nie rozstrzygali też posłowie czy dokonywał cudów, ani czy dzień 27 kwietnia w świeckim państwie ma być dniem wolnym od pracy. Chodziło  jedynie o uznanie wielkości naszego Rodaka, Człowieka pokoju, Jego  wkładu w naszą i Waszą niepodległość. Chodziło o okazanie szacunku i radość, że to Polak, nasz człowiek, że się cieszymy. O czym więc dyskutowaliśmy wiele dni?  O co znów tak niepięknie dzieliliśmy nasz skłócony naród?
Czyż nie staliśmy razem w tłumie, który witał Tego Polaka w Warszawie, Częstochowie, Krakowie, Kielcach, Poznaniu, Gdyni, Tarnowie, Zakopanym, Wrocławiu, Masłowie? Czy nie skandowaliśmy  do zdarcia gardeł: zostań z nami? Czy nie był nasza chlubą, dumą narodową, czy łza  w oku się nie kręciła? Czy nie mogliście, skoro tak trudno było przyjąć, że chodzi o papieża, pasterza kościoła katolickiego, zapomnieć o tym  podczas głosowania i  oddać swoje  głosy na Pana Wojtyłłę, Wielkiego Polaka, Prawego Człowieka  którego zna cały świat!?

asertywność czas nieokreślony Depresja Durczok dziennikarze europarlament expośe Ida kandydaci konkurs Kopacz lekarze lewica Lubawski marszałek prezydent wybory media Ogórek papierosy Platforma PO pornografia poseł posłanka prawo prezydent prezydent Lubawski kandydaci prezydent wybory PSL psychoza Putin płuca radio Rosja sejm starosta tabletki terapia Thatcher ubodzy Ukraina umowa.praca upartyjnienie wojna wybory zarobki Żakowski

Ostatnie komentarze