Czasem warto dać w mordę

Ledwo co napisałam, że przewodniczący rady nadzorczej Polskiego Radia w Kielcach nie potrafi przeprowadzić konkursu na prezesa, czy wiceprezesa radia, a tu wczoraj ukazała się w mediach informacja, potwierdzająca moją tezę. Nie czekałam na to potwierdzenie, bo co wiem to wiem na pewno, ale potwierdzenie przyszło samo. Co się stało? Otóż, jak tłumaczy przewodniczący, konkurs został źle ogłoszony, ponieważ w jego treści pominięto dwa ważne słowa. Jakie? Tego nie chce powiedzieć, a znudzeni dziennikarze specjalnie nie dopytują. 
Ile zapłacono za źle  napisane, teraz unieważnione ogłoszenie, nie wiem. O to też dziennikarze nie pytają. Zgodnie z rozporządzeniem KRRiTV, ogłoszenie o konkursie musi ukazać się w lokalnej prasie. To kosztuje. Teraz będzie się musiało ukazać jeszcze raz. Kto zapłaci? Odpowiedzialny za przeprowadzenie konkursu przewodniczący, czy pracownik który źle napisał ogłoszenie, czy abonenci?
Nieoficjalnie wiadomo, że zgłosił się do konkursu tylko jeden kandydat. Obecny prezes Radia Kielce. Wiadomo również, że wiele osób, wśród nich choćby dziennikarze Radia Kielce, mieliby ochotę na funkcję prezesa. Znają radio, mają doświadczenie, swoje wizje, wykształcenie, upór i konsekwencje. Więc to zrozumiałe, że mają też ambicje. Oczywiście, są także inni kandydaci.
Może nie zgłosili się dlatego, że rada nadzorcza dała niespotykanie mało czasu na przygotowanie wszystkich dokumentów?
W ubiegłą środę w Gazecie Wyborczej  ukazał się artykuł,  że ogłoszono konkurs, a już w piątek do 16-tej trzeba było złożyć papiery.
A może stało się coś znacznie gorszego?
Może znużenie dziennikarzy, brak publicznej debaty nad tym, w jakim kierunku powinny iść media publiczne, brak  kolejnych zgłoszeń do konkursu, to wynik absolutnego braku wiary w uczciwość tego typu konkursów? Może znużenie wynika  z tłumionego buntu? Może czarowanie nas transparentnością konkursu ubliża naszej inteligencji? Może politycy stracili czujność i zbyt ochoczo, zadowoleni z siebie, opowiadają nie tylko na salonach,  o układankach, naciskach, powiązaniach, gierkach i zależnościach? Oswajając nas w ten sposób z zepsutą rzeczywistością.
-To musi się zmienić. Potrzebna jest nowa ustawa medialna- mówił prof. UW Tadeusz Kowalski, medioznawca który  dla ministra kultury wraz z gronem fachowców przygotowywał projekt nowej ustawy medialnej.
Wtedy ubolewał nad historycznym sojuszem PiS-u z lewicą i ludźmi Ordynackiej, którzy obstawili rady nadzorcze i zarządy  w publicznych rozgłośniach. Ale to było dawno. To był rok 2009 (Roz. Agnieszki Kublik. 01.08.2009. GW)
Tymczasem karty przetasowano. Obecny sojusz ludzi Ordynackiej z PO w zarządach i radach mediów publicznych nikogo już nie dziwi.
Jużeśmy się przyzwyczaili, przywykli. Jak bita żona, która gdy dostanie pierwszy raz, jest w szoku. Ale powoli się przyzwyczaja, poddaje myśląc, że tak być musi, że taka kolejność rzeczy na tym świecie. Że przemoc i pogardę można jakoś oswoić.
Ale czasem żona się budzi. I wtedy sama może dać w mordę!

Komentarze

Mysle, ze wlasnie jest tak, jak Pani napisala: kompletny brak wiary w transparentnosc i uczciwosc, ale takze, niestety, lek przed utrata pracy. Ten ostatni, sadze, hamuje dziennikarzy radia. Przeciez ludzie sobie wzajemnie zupelnie nie ufaja, czesto b. slusznie. Spsialo troche. Przepraszam za brak znakow diakrytycznych, ale pisze z Belfastu, skad pozdrawiam.

Znaki diakrytyczne. Jakbym Panią widziała.  Bardzo dziękuję za komentarze. Miałam przerwę w pisaniu, ale już wracam. Wycieczki zazdroszczę. Z komentarzem sie zgadzam. Pozdrawiam serdecznie

asertywność czas nieokreślony Depresja Durczok dziennikarze europarlament expośe Ida kandydaci konkurs Kopacz lekarze lewica Lubawski marszałek prezydent wybory media Ogórek papierosy Platforma PO pornografia poseł posłanka prawo prezydent prezydent Lubawski kandydaci prezydent wybory PSL psychoza Putin płuca radio Rosja sejm starosta tabletki terapia Thatcher ubodzy Ukraina umowa.praca upartyjnienie wojna wybory zarobki Żakowski

Ostatnie komentarze