Kolejny taki konkurs na prezesa

Radio Kielce ogłosiło konkurs  na prezesa . Informacja stała  się publiczną dopiero w środę rano. (Ogłoszono ją wcześniej, ale nikt o niej nie słyszał, bo jakoś niewielu  wgłębia się  w BIP). Czas składania podań do piątku. Dziś czwartek, więc jeśli napiszę, że niewielu  zdąży złożyć  papiery, to może jutrzejszy dzień  zweryfikować tę opinię. Ale niech tam!
I tak rozstrzygnięcia tego konkursu są znane. Prezesem zostanie Jarosław Kusto. Niższy szczebel też się nie zmieni. Co najwyżej nastąpi przetasowanie między prezesem i redaktor naczelną. Ale to i tak na to samo wyjdzie.  Taki mamy klimat.
Czy piszę dlatego, że wciąż jeszcze  jestem rozżalona? Nie, piszę dlatego że jestem wściekła! A dopiero później rozżalona!
Tegoroczny konkurs zgodnie z prawem przeprowadzi ten sam przewodniczący Rady Nadzorczej Radia Kielce, który przeprowadzał  konkurs cztery  lata temu, ponieważ, choć z małą przerwą,   nadal  jest przewodniczącym.  Cztery lata temu wykazał się  całkowitym brakiem umiejętności przeprowadzenia konkursu na prezesa i wiceprezesa radia. Ewentualnie  przeprowadził go nieudolnie  w sposób zamierzony. Innego wytłumaczenia nie ma.  Jednak to i to dyskwalifikować powinno go całkowicie.
Okazuje się, że  nie w naszym państwie. Jeszcze nie teraz.
Co się wtedy stało? Przewodniczący Rady Nadzorczej dopuścił mnie do konkursu na wiceprezesa Radia Kielce, zgodnie z zapisem w regulaminie, że trzeba spełniać warunki. Uznał, że  spełniałam. Potem dopuścił mnie do drugiego etapu, choć  w regulaminie wyraźnie stało , że przechodzą tylko Ci zweryfikowani już w pierwszym etapie jak cholera. Kandydaci, którzy gdy trzeba uzupełnili papiery, np. wymienili ksero na oryginały i tak dalej. No i u mnie wszystko z tymi papierami było w porządku uznano więc, że spełniam wszystkie warunki . Także ten dotyczący pięciu lat pracy na stanowisku kierowniczym. Około 50-ciu dni  brakujących  mi na stanowisku dyrektora Radia Kielce do pełnych pięciu lat, uzupełniłam bowiem dokumentacją potwierdzającą ponad  10 lat na stanowisku koordynatora i 6 miesięcy na stanowisku kierownika. Dopuszczono mnie więc do trzeciego etapu i wygrałam cały konkurs. Tak uznała komisja składająca się z członków Rady Nadzorczej,  w tym przewodniczącego. Potem  Rada Nadzorcza wydała oficjalny komunikat,  że wygrałam, ale Krajowa Rada po jakimś czasie  ogłosiła że nie, bo nie spełniałam warunków wstępnych, czyli pięciu lat na stanowisku kierowniczym.  Przewodniczący który, przypominam,  także tym razem organizuje konkurs w publicznym radiu  niczego sobie nie miał do zarzucenia. Wygłosił apologię na moją cześć w którejś z gazet, a potem pewnie pękł ze śmiechu, jeśli nie rozindyczył się z dumy.
Bo naprawdę to był majstersztyk. No, po prostu majstersztyk.
Dlatego jestem wściekła. Tamto odżałowałam. Ale chciałabym doczekać satysfakcji. Doczekać chwili gdy system kolesiostwa i upartyjnienia zacznie być wypychany oddolnymi żądaniami minimum przyzwoitości.
Wściekła jestem, że znowu szykuje  się farsa. Znowu  konkurs odbędzie się na oczach dziennikarzy i choć dziennikarze znowu będą wiedzieli co jest grane, napiszą nieważne teksty, które będą zaledwie naskórkowym sprawozdaniem z nieważnego konkursu.
Wiem, że niewielu to  obchodzi. Wiadomo, Państwo upartyjnione, media zawsze w czyichś rękach, jest jak jest. Ale mnie obchodzi. I choć siłę przebicia mam, że pożal się Boże, będę głosić na prawo i lewo, że jeszcze będzie inaczej…

Komentarze

Będę zawiedziona, jeśli Pani nie zgłosi się do konkursu. JEST Pani dziennikarką. Trzeba się zgłosić nie dla siebie, ale ku pamięci. Stworzy Pani kolejny dokument o wartości konkursów. Wiem, że to denerwujące, ale, powtarzam: jest Pani dziennikarką. Pozdrawiam!

Ludzie nie brykają tak jak ja, skradają się i są skuteczni. Ja nie. To mnie już zawstydza, choć nie ja powinnam się wstydzić!.Obecna redaktor naczelna, do ostatniej chwili 4 lata temu pisała jako niezależna dziennikarka teksty na temat konkursu. Zarzekała się, także w "przyjacielskich" rozmowach, że ani jej nie w głowie  radio, że Wyborcza jest jej rodziną, a w tym czasie wszystko już było poukładane. Dlaczego mam sądzić, że tym razem jest inaczej? Jestem nieskuteczna, ale nie aż tak naiwna. Pozdrawiam Panią serdecznie. dziękuję za komentarz.

asertywność czas nieokreślony Depresja Durczok dziennikarze europarlament expośe Ida kandydaci konkurs Kopacz lekarze lewica Lubawski marszałek prezydent wybory media Ogórek papierosy Platforma PO pornografia poseł posłanka prawo prezydent prezydent Lubawski kandydaci prezydent wybory PSL psychoza Putin płuca radio Rosja sejm starosta tabletki terapia Thatcher ubodzy Ukraina umowa.praca upartyjnienie wojna wybory zarobki Żakowski

Ostatnie komentarze