Kto wkręcił starostę?

Starosta Kielecki, przewodniczący Zarządu Powiatu, były wicemarszałek województwa  Zdzisław Wrzałka został społecznym asystentem poseł Renaty Janik z PO.

Na tę wiadomość   ja się skrzywiłam, a niektórzy nawet się uśmiali. Dziwna to decyzja pani poseł i jeszcze dziwniejsza starosty, który zresztą  za tę  zaszczytną funkcję,  nie będzie miał płacone. Ano właśnie. Tu rodzi się pierwsze pytanie: dlaczego właściwie polscy posłowie zatrudniają obywateli za darmo, chociaż tylko na utrzymanie biura dostają 12 tys. 500 zł? Do tego w czasach, gdy tak dużo mówi się o wykorzystywaniu  pracowników? To niegodne posła. Posłowie nie powinni tworzyć, ani utrwalać złych praktyk. Oczywiście jest to praktyka całkowicie legalna. Zgodnie z ustawą  o wykonywaniu pracy posła i senatora, parlamentarzysta  może zatrudnić społecznego asystenta, wystarczy chęć i wola obydwu stron.  Wiadomo jednak, że nie wiadomo czym taki darmowy asystent  powinien się zajmować, a  próba uporządkowania prawnego tych kwestii  na razie nie powiodła się. Sprawę reguluje jedynie dowcip; Czym różni się asystent „płatny” od asystenta –wolontariusza? Tym, że temu pierwszemu płaci poseł, a ten drugi płaci posłowi.

Myślę  więc: po co staroście taki „zaszczyt”?
W raporcie  Ewy Karpowicz z Biura Studiów i Ekspertyz z Kancelarii Sejmu czytamy;  „najczęściej do zadań asystentów społecznych, należy robienie przeglądu prasy, czuwanie nad kalendarzem posła, przygotowanie wystąpień, spotykanie się z elektoratem posła. Asystentami społecznymi zostają zwykle młodzi ludzie bez doświadczenia,  ale nie brakuje też szczerze zaangażowanych emerytów”.

Do żadnego przytoczonego schematu starosta nie pasuje.
Oczywiście, wśród  asystentów są też lobbyści. Czasem są przez niecałą chwilę, a potem mają kłopoty. Proszę przywołać przykład asystenta  posła Palikota, lub Jerzego Jaskierni. Asystent tego ostatniego, niejaki Maciej Skórka, podejrzewany był o lobbowanie w sprawie korzystnych zapisów dla właścicieli automatów. Takich do gry.

To chyba też nie jest przypadek starosty kieleckiego. I nie chodzi tylko o jednoręcznych bandytów.
Asystent z upoważnienia posła wykonuje polecane przez niego zadania. Posłanka, jeśli sama będzie zajęta, może  wysłać starostę w teren. Mam nadzieję, że kalendarz spotkań w terenie poseł Janik,  jest inny niż starosty Wrzałki. Inaczej pan asystent na takie spotkanie będzie musiał przygotować dwie wersje  tekstów  przemówień. W imieniu posłanki i w imieniu starosty. Może powstać mętlik, gdy zechce też  wypowiedzieć się w imieniu własnym!

Komu się dał Pan wkręcić,  panie starosto?

Zakładki: 

Komentarze

oderwani od rzeczywistości

Pozwoliliśmy im się oderwać!

asertywność czas nieokreślony Depresja Durczok dziennikarze europarlament expośe Ida kandydaci konkurs Kopacz lekarze lewica Lubawski marszałek prezydent wybory media Ogórek papierosy Platforma PO pornografia poseł posłanka prawo prezydent prezydent Lubawski kandydaci prezydent wybory PSL psychoza Putin płuca radio Rosja sejm starosta tabletki terapia Thatcher ubodzy Ukraina umowa.praca upartyjnienie wojna wybory zarobki Żakowski

Ostatnie komentarze