Liczymy, liczymy i się dziwimy...

Po niemrawej kampanii mamy niemrawe liczenie głosów. Do tego stopnia, że partyjni analitycy mylą komunikaty PKW z memami internautów i to z czego śmieją się Ci ostatni, Ci pierwsi biorą za poważną informację.
-Słyszała Pani, PKW  przedłuża kadencje o 4 lata, bo za długo już trwa liczenie głosów. Zastanawiam się, czy to jest możliwe?
-Nie wiem proszę Pani, nie wiem, może?
Wszyscy czekają tyle, że jedni bardzo zadowoleni, inni rozczarowani a jeszcze inni udający, że nie są rozczarowani i że nic się nie stało, Polacy nic się nie stało.
Ale rzeczywiście za dużo to się nie stało. Pracownie sondażowe się tylko pomyliły. Jeszcze nie tak dawno dawały przewagę czteropunktową PO nad PiS, a wyszło odwrotnie. Wyborcy PO przestali się bać PiS, bo wiadomo było, że PiS  przegra. Zwłaszcza po Hofmanie i całej tej samolotowej aferze. Biłam brawo Kaczyńskiemu, że tak szybko zareagował i wyrzucił chłopców którym biła woda sodowa do głowy. Ale nie przypuszczałam, że otrzyma  Kaczyński za to taką nagrodę.  Zresztą nie tylko za to. Po prostu wyborcy PiS jeszcze bardziej  zmobilizowali się po madryckiej aferze, obawiając się jej skutków.  Jeśli PiS podekscytowany zwycięstwem, nie rozpocznie kolejnej wojenki, nie zacznie od razu od rozliczania, przyglądania się, zapowiedzi zmian, przez dwa tygodnie podniesie też wyniki swoich kandydatów na prezydentów dużych miast. Nigdzie nie wygra, ale ugra całkiem nieźle. Zobaczymy jak w sejmikach, ale nie  zapowiada się, że  będzie ich wygrana skutkowała zmianą układu sił  w województwach. Przy silnej pozycji PSL, zapowiedziach premiera Piechocińskiego że trwać będą ludowcy w koalicji z PO, naprawdę nic się nie stało.
Oprócz żółtej kartki jaką dostała PO. To dla niej zresztą dobrze, bo teraz nie pozostaje nic innego, jak mobilizacja. Wybory kolejne już trzeba będzie przygotować dokładniej. Koniec kłótniami wewnątrz partii, z prześcigiwaniem się kto ważniejszy, z partykularnymi interesami. Trzeba będzie popracować i przeanalizować, co szwankuje. A szwankuje dużo. PO nie porządkuje państwa w kierunku na jaki oczekują obywatele, nie jest bliżej ludzi jak chciałaby premier Kopacz, bo dwa miesiące to za mało  żeby wyjść z gabinetów, samochodów z czarnymi szybami, zmienić lakierki na zwykłe wygodne buciki i dojść do ludzi. Ale kierunek  premier wyznaczyła dobry i jeśli go utrzyma,  Platforma może odrobić straty.
Gorzej z lewicą. Rozlazła się lewica i nie jest już aktualne, że w naszym kraju zawsze będzie twardy elektorat lewicowy liczony na dwucyfrowy wynik. Owszem, wyborcy lewicy są i będą. Mocna lewica jest potrzebna. Ale lewica nie zapatrzona w siebie, nie próbująca się otrząsnąć tylko  dla własnych korzyści, lewica która oderwałaby się od spersonalizowanych rozgrywek a skupiła na tym co widać gołym okiem: nierówności społeczne, upartyjnienie państwa, niewiarygodne rozwarstwienie materialne, słabą, lub prawie żadną warstwę średnią, niezadowolenie wielu środowisk, skupiające ludzi  skazanych na dobrą wolę rządzących,  nie mających siły przebicia i perspektyw.  Lewica za to co prawda nie odpowiada, przynajmniej teraz, kiedy nie rządzi, ale to bynajmniej nie znaczy, że może na te zjawiska nie reagować! Obecni liderzy lewicy muszą rozpatrzyć własne odejście, a następnie lewicę skonsolidować. Muszą też pokazać inne twarze. Krzysztof Adamczyk, kandydat na prezydenta w Kielcach uzyskał  rewelacyjny wynik  ponad 20-tu procent, startując ze znaczkiem SLD, pod hasłem nawa twarz. Adamczyk nie jest nową twarzą, ale raczej  twarzą zapomnianą. Niewidoczny przez lata, mógł pozwolić sobie na  powrót pod takim właśnie hasłem, a potem zapracować na taki wynik. W ogóle lewicowa lista kielecka obfitowała w nowe twarze, choć stare nazwiska.
W Kielcach sytuacja  w ogóle jest ciekawa. Wiadomo było, że z prezydentem Lubawskim może naprawdę powalczyć, choćby zmuszając obecnego, po raz czwarty wybranego prezydenta do prowadzenia jakiejkolwiek kampanii,  tylko  marszałek województwa świętokrzyskiego Adam Jarubas. Wydawało się to całkiem możliwe. Nie zdecydował się marszałek na ten krok, może dlatego, że wtedy sondażowe badanie  go powstrzymały, a może ma ambitniejsze plany. W każdym razie Wojciech Lubawski wygrał w pierwszej turze, ale już jego Porozumienie Samorządowe, uzyskało gorszy wynik niż przed czterema laty. Zapowiadał, że idą po sejmik, ale choć komisja dalej liczy, można się spodziewać, że sejmik zostanie w rękach PSL i PO, albo raczej tylko  PSL! To największy wygrany w tych wyborach. Pamiętam czasy, gdy ludowcy mogli tylko pomarzyć o dobrym wyniku w mieście. Pamiętam ich rozgoryczenie, że miastowi uważają ich partię za wiejską. Pamiętam czasy, gdy kierownictwo PSL postawiło na młodych, właśnie po to, żeby ten wizerunek jedynie wiejskiej partii odmienić. Wtedy zresztą do poważnej polityki wszedł dzisiejszy marszałek województwa świętokrzyskiego. Niesamowitego wyniku PSL w skali kraju, a zwłaszcza w skali województwa świętokrzyskiego, nie potrafię  wytłumaczyć inaczej, jak pracą u podstaw, znakomicie zorganizowanymi strukturami i  polityczną przebiegłością, która powoduje, że zbyt wielu ma zbyt wiele do stracenia, aby pozwolić sobie na pozostanie w domu w dniu wyborów.

Ale sa jeszcze dwa powody. Polska wieć bogaci się. Badania pokazują, że rolnicy to grupa społeczna ktora najszybciej odrabia straty. Wyrównuje się poziom życia mieszaknców wsi w stosunku do miasta. Rolnicy uznali, że dzieje się tak dzięki Polskiemu Stronnictwu Ludowemu.  Także podzielona scena polityczna na PO i PiS sprzyja ludowcom. Nie przekonały wyborców  partyjki prawicowe, narodowcy, odłamowcy. Podzielona na jedynie dwie strony scena polityczna, zaczyna coraz bardziej doskwierać, rozsierdzać Polaków. A PSL na zewnątrz zgodne, do bólu konsolidacyjne, z odpowiednio dobraną retoryką, jedyna chłopska partia, doskonale rozumiejąca się z mieszkańcami wsi, wspomagana przez KRUS, dopłaty rolnicze, trwa nieprzerwanie i w sytuacji braku alternatywy nowej partii, typu kiedyś Samoobrona czy partia Palikowa, staje się coraz bardziej  stabilnym oparciem dla chcących się jednak politycznie z kimś identyfikować.
Co ciekawe w świętokrzyskim nie zaszkodził PSL list biskupa Ryczana czytany w niedzielę przed wyborami  w kościołach, wyraźnie nawołujący do głosowania  przeciw rządzącym. Nie zaszkodzili  hejterzy którzy w Internecie mają używanie gdy coś w  województwie rządzonym przez ludowców im się nie podoba. Nie zaszkodził  prezydent Lubawski, który mówił o potrzebie natychmiastowego odebrania sejmiku ludowcom. Głosy są dalej liczone, ale dochodzą głosy, że ani PO, ani nikt  w świętokrzyskim ludowcom nie będzie potrzebny!

Zakładki: 
asertywność czas nieokreślony Depresja Durczok dziennikarze europarlament expośe Ida kandydaci konkurs Kopacz lekarze lewica Lubawski marszałek prezydent wybory media Ogórek papierosy Platforma PO pornografia poseł posłanka prawo prezydent prezydent Lubawski kandydaci prezydent wybory PSL psychoza Putin płuca radio Rosja sejm starosta tabletki terapia Thatcher ubodzy Ukraina umowa.praca upartyjnienie wojna wybory zarobki Żakowski

Ostatnie komentarze