Piszę to z wielkim smutkiem

Na temat zachowania Jacka Protasiewicza powinni wypowiadać się psycholodzy społeczni, psychiatrzy i socjolodzy. Ich opinie pomogłyby nam zrozumieć, co takiego stało się na lotnisku we Frankfurcie nad Menem. Komentarze politologów i dziennikarzy niczego nie wyjaśniają. Są  przewidywalne i zbieżne. Bo cóż dodać do oczywistej oczywistości, że eurodeputowany  powinien pamiętać że jest posłem, wiceprzewodniczącym i że od takich więcej się wymaga? Można jeszcze przywoływać jakieś wzburzenie spowodowane ważnym, bardzo osobistym  powodem.  Można przypomnieć, że to nie pierwszy raz takie skandaliczne rzeczy się dzieją i wspomnieć posłów Hofmana i agenta Tomka, mierzących sobie przyrodzenie na partyjnym spotkaniu zakrapianym. Można próbować przerzucać punkty ciężkości zachowania wrednego i prymitywnego na odwieczny problem uprzedzeń do Niemców i niemieckich mundurów. Czasem takie przerzucanie środków ciężkości jest pracą obecnych przy politykach piarowców, którzy w sytuacjach kryzysowych potrafią wykorzystywać najróżniejsze narzędzia piarowskie, wśród których ważną rolę pełnią kontakty z mediami.
Ale my rozsądni, my normalni, my przeciętni, nie dajmy się zwieść!
Takie zachowanie (piszę to z wielkim smutkiem) jest tylko następstwem poczucia  własnej wyjątkowości, powolnego wznoszenia się na  wyżyny  zadufania, wiary w swoje możliwości,  skutkiem wypełniającej głowę  świadomości człowieka wybranego, lepszego . To wszystko powoduje systematyczne odrywanie się od rzeczywistości. Klakierzy  wokół  przyklepują ten stan rzeczy, szept zza pleców już nie dociera. Swoboda finansowa daje pewność, spokój i poczucie  dobrze pełnionej misji. Z misji jaką się kiedyś miało, jeśli się miało, została tylko małpia chęć  europejskiego zachowania na salonach.  Dobry garnitur, wino do obiadu (sama uwielbiam wino do obiadu), angielski z akcentem, przyjęcia w gronie międzynarodowym, skakanie ze studia telewizyjnego do radiowego, nawet jak w sprawie nie ma się nic do dodania.
Nie powstydzisz się Polaku takiego przedstawiciela! A właściwie Polaczku. Często zaorany w pracy, niedoceniany przez przełożonego, albo bez pracy, wyobcowany, nie wiedzący jak  można wyrwać się z tej bezczynności, z rat po chwilówkach, w kolejce na 2016 rok z powodu zaćmy lewego oka. Polaczku, co czekasz na pensję, żeby uzupełnić opłaty nieuzupełnione w tamtym miesiącu, kłaniający się młodszemu od Ciebie szefowi, bo państwo partyjne jest, posady też i nie ma się co narażać. Jak zrozumiesz przeciętny Polaku takiego Protasiewicza?
I jak on ma zrozumieć kogoś z obsługi lotniska zaledwie, który nie podbiega żeby ulżyć mu  w niesieniu bagażu, jak ma zrozumieć  funkcjonariusza, który nie rozpoznał w nim  człowieka ważnego, międzynarodowego, zapracowanego tak, że prawie nie można więcej?
Jak ma teraz zrozumieć Ciebie i nas wszystkich, którzy nie rozumiemy, że naruszono jego godność, jego wiarę w realizację misji, szturchnięciem i pokrzykiwaniem? Dlaczego tego nie rozumiemy?
Nie wiem. Potrzebuję psychiatry, psychologa albo socjologa. Któryś z nich na pewno mógłby wyjaśnić, co się dzieje w głowach tych na górze i tych coraz częściej się buntujących. Tych   na dole.

 

asertywność czas nieokreślony Depresja Durczok dziennikarze europarlament expośe Ida kandydaci konkurs Kopacz lekarze lewica Lubawski marszałek prezydent wybory media Ogórek papierosy Platforma PO pornografia poseł posłanka prawo prezydent prezydent Lubawski kandydaci prezydent wybory PSL psychoza Putin płuca radio Rosja sejm starosta tabletki terapia Thatcher ubodzy Ukraina umowa.praca upartyjnienie wojna wybory zarobki Żakowski

Ostatnie komentarze