Roszczeniowe matki

Matki i ojcowie przyjechali do sejmu na żebry.
Wcześniej nie przyjeżdżali, bo do głowy im to nie przychodziło, bo głowa non-stop zajęta kalectwem ich dziecka. Ale przypomnieli sobie, że odkąd dokonała się transformacja, nikt na serio nie zajął się ich dziećmi, ani tymi obecnymi, ani tymi co już umarły.
Szkoda, że wcześniej nie pomyśleli.
Pamiętam matkę Jasia. W domu było wysprzątane, pachniało oliwką dla dzieci. Niewinnym niemowlęctwem. Gdy weszłam po raz pierwszy do tego mieszkania  na dużym blogowisku, na którymś tam piętrze, pomyślałam, że nie straszne musi być to inwalidztwo Jasia.
Było tak spokojnie,  sączyła  się spokojna muzyka, więc to co opowiadali koledzy, że Ona –Matka taka roszczeniowa, to pewnie prawda. Walczyła matka Jasia na przykład  o pampersy. Ciągle było jej mało i mało. Ile by jej nie załatwił ten albo ten polityk, urzędnik, pomoc społeczna. Ciągle mało. Pamiętam, kiedy  puściłam gotowy reportaż na antenie, usłyszał go jakiś słuchacz. Jechał samochodem, wcale nie był z naszego województwa, ulitował się i dał tysiąc złotych dla Jasia. Nie chciał powiedzieć jak się nazywa ani skąd jest, tylko, że ma firmę gdzieś na Śląsku, jechał i usłyszał i że smutno mu się  zrobiło i  że go stać. Rozłączył się, a potem na moje nazwisko przyszła koperta z pieniędzmi. Jak powiedział 1000 zł. Nie pokwitowałam, nie potwierdziłam. Nie sprawdzał, nie odezwał się więcej. Zaczęłam opowiadać tę niecodzienną historię. Matka wzięła kopertę, przeliczyła i powiedziała przerywając opowieść: będzie na jakiś czas na pampersy ….
Ale wróćmy do dnia,  kiedy byłam u Jasia pierwszy raz. Jeszcze go nie widziałam. Pomoc społeczna, wykwalifikowana pielęgniarka była u Jasia w pokoju. Czyli pokoju gościnnym, a my z małego korytarzyka  weszłyśmy do maleńkiego pokoiku po prawej. Matka Jasia zaczęła opowiadać jaki był piękny mały Jasiu, miał krucze włosy i brwi.  Był zdolny, dobry, pracowity, najlepszy. Aż do czwartej klasy szkoły podstawowej.
A potem zaczęły mu literki tańczyć przed oczami, ołówki wypadać z rąk.
A teraz leży i nic, tylko leży. I nie byłoby go, gdyby nie Ona- Matka. Ciarki mi jeszcze wtedy nie przeszły po plecach. Ale pielęgniarka skończyła zabiegi, więc weszłyśmy. Dzień dobry, dzień dobry powtórzyłam znacznie ciszej. Na środku salonu stało łóżko. Balustradki po jego obu stronach były podniesione. Obok łóżka był duży stół. Na nim biała, wykrochmalona serweta. Na niej flaszki, flaszeczki, tubki, plastry, rurki, termometr i szklanka. W białym, zakręcanym  pudełku o wieczku  z dużą średnicą, Matka trzymała krem na odleżyny. Zapamiętałam, bo pokazała mi piętę Jasia. Prawej nogi. Miedzy piętą a łydką, w samym zgięciu, była różowa rana. Z środka wychodziły fałdki  zbyt miękkiego i zbyt bladego ciała. Dotknęła palcem. Palcem schował się w pięcie. To była jedyna rana na ciele Jasia. Nie zauważyła jej, bo ostatnie dwa dni Jasio nie chciał jeść, tylko się dławił. Więc skupiona była, żeby się nie udławił, wyjmowała z jego ust lepką substancję, odsączała rurką żeby łatwiej oddychał i przeoczyła ranę. To zwykła odleżyna. Pięta za długo dotykała prześcieradła.
Przeczytałam, że premier pośpieszył się dając takie pieniądze rodzicom dzieci niepełnosprawnych. Nie powinien się godzić, tylko obliczyć, opracować, wytłumaczyć, bo kołdra za krótka.
Przeczytałam w sieci, że ludzie są oburzeni, że z naszych podatków utrzymywać będziemy dzieci, które nie rokują. Czytam, że matki  które rodzą „takie” dzieci są nieodpowiedzialne. Czytam słowa św. Pawła: „Jeden drugiego brzemiona noście”.
Czytam, wstydzę się i wspominam Jasia.
Miał wtedy  ponad metr osiemdziesiąt, zamknięte oczy,  nie ruszał się, nie mówił, nie reagował, od kilkudziesięciu lat leżał tylko. Miał 41 lat. Lekarze mówili, że umrze przed dwudziestką. Co oni wiedzą, mówiła Matka Jasia. Nawet nie wiedzą, że Jasio wszystko rozumie, choć nie mówi, nie chodzi, nie widzi i bardzo cierpi
Mama Jasia była roszczeniowa, jak te matki w sejmie. Nic tylko więcej i więcej.
Ciągle mało na pampersy, maści, opiekunki, rurki, prześcieradła…

 

Komentarze

Czegos takiego szukalam! super strona. pozdrawiam

Proszę o wskazówki!  Czasem człowiek gubi się, czasem myślę, że to co piszę może być nieciekawe dla innych. Dlatego takie komentarze są bezcenne. Ale proszę o wskazówki! Pozdrawiam

asertywność czas nieokreślony Depresja Durczok dziennikarze europarlament expośe Ida kandydaci konkurs Kopacz lekarze lewica Lubawski marszałek prezydent wybory media Ogórek papierosy Platforma PO pornografia poseł posłanka prawo prezydent prezydent Lubawski kandydaci prezydent wybory PSL psychoza Putin płuca radio Rosja sejm starosta tabletki terapia Thatcher ubodzy Ukraina umowa.praca upartyjnienie wojna wybory zarobki Żakowski

Ostatnie komentarze