Taka praca nie na stałe

Omal nie spóźniła się tamtego dnia. To nigdy jej się nie zdarzało i dlatego nie czuła się komfortowo. Czas pracy niewyznaczany  książką wejść i wyjść, niekontrolowany przez  karty magnetyczne i co tam kto chce, zobowiązywał podwójnie. Umowa o pracę na czas nieokreślony także. W określonym zresztą by się nie zmieściła. Bo jak nie było zleceń to były kursy, nowe pomysły na unikatowe wejście na rynek tej czy innej marki. 
W każdym razie prawie się spóźniła, prawie nie chciało jej się w tym dniu pracować bo prawie na pewno była zmęczona. Dopisywała przez pół nocy uwagi do wystąpienia szefa, sprawdzała scenariusz konferencji. Rano się śpieszyła, a teraz nie miała komfortu  bo buty choć efektownie zamszowe, wysokie i  odsłaniające wewnętrzną stronę wypielęgnowanej stopy, uwierały pod piętą. Chyba z powodu stebnowanej wyściółki ze skórki, tak delikatnej jak pianka morska, według sprzedawczyni, sypiącej z rękawa frazesy o wygodzie , dizajnie i Kasi Tusk, która chodzi w takich samych.
Na portierni portier się uśmiechnął. Porozumiewawczo i smutno.  Nie miała porozumienia z portierem i to ją nieco zaskoczyło. Ale tylko na chwilę. Szkoda. Może zdążyłaby  się przygotować?
Projekt rusza w czerwcu. Obejmuje dwa województwa. Najdalej na trzy miesiące przed startem (czyli w piątek) musiała odbyć się konferencja na temat. Prelegenci, zaproszeni goście, zapowiedzi w prasie, tabliczki na drzwiach, poczęstunek, i wiele innych punktów, miała wypisane w punktach. W notatniku. Tym, który dostała od koleżanki z Nowego Jorku. Piękny notatnik  w kolorze sepii  i to nic, że taki sam znalazła w empiku.
Jeszcze mail do profesora. Będzie mówił o początkach samorządności w Polsce. To dobry początek, bo te wszystkie kursy, eventy szkolenia  w dużej części dotyczą samorządów. To niezły fachowiec. Prawnik i nie szkodzi że choć wszyscy mówią profesor to jest tylko magistrem.  Grunt, że zaproszenie zostało prawidłowo  zaadresowane.
Koleżanka z działu nie uśmiechnęła się poprawiając swoje kruczo czarne włosy. Agata na korytarzu  nawet nie spojrzała, odruchowo (tak, pewnie odruchowo)  cofnęła się do swojego pokoju. Nie mogła więc spytać, co się dzieje.
Zresztą nic się nie działo! Była pewna. Choć to chyba wtedy pierwszy raz poczuła, że nie może się skoncentrować. Pomyślała, że jest tak jakby ktoś rozsypywał na schodach piłki tenisowe. Trzeba uważać a i tak można się potknąć. I ten dźwięk pach, pach, zaczął wypełniać jej głowę.
Zawsze lubiła prawniczkę, więc cześć Agata,  jaka sukienka odlotowa, no ale przy tej figurze nie ma się co dziwić, ble, ble. Tym razem bez odbioru!
Dlaczego ma iść do kadr? I dlaczego do dyrektora? Musi teraz do prezesa mail z przemówieniem wysłać. Do profesora scenariusz. Musi zdążyć, żeby było zapięte na ostatni guzik. Przed konferencją. To jej sztandarowe zadanie przecież. Od tego zależy angaż na stałe. Dużo pracowała, po godzinach i w niedzielę.
-Dzień dobry
-Dzień dobry
Pani Heleno (jak ona nienawidzi tego imienia!) nie będziemy przedłużali umowy  z Panią I proszę iść zdać telefon i to wszystko co tam Pani od nas ma. Chyba że pani się nie zgadza. Proszę pójść w takim razie do prezesa. Prezes przypuszczał, że pani będzie robić problemy.
Dlaczego Pani taka zdziwiona? Przecież to nie była praca na stałe!

 

asertywność czas nieokreślony Depresja Durczok dziennikarze europarlament expośe Ida kandydaci konkurs Kopacz lekarze lewica Lubawski marszałek prezydent wybory media Ogórek papierosy Platforma PO pornografia poseł posłanka prawo prezydent prezydent Lubawski kandydaci prezydent wybory PSL psychoza Putin płuca radio Rosja sejm starosta tabletki terapia Thatcher ubodzy Ukraina umowa.praca upartyjnienie wojna wybory zarobki Żakowski

Ostatnie komentarze