Wielka wina za nieprzestrzeganie zasad

Obudziłam się zlana potem wywołanym  wyrzutami  sumienia.  Poprzedni  wieczór był jak na tę porę życia dość spokojny. Jak w młodości ciągnęły się minuty. Była więc  pora i na  czytanie i na pogapienie się w ekran telewizora. Była pora na niezdrowe jedzenie. Trochę pojadłam, trochę wypiłam. Bez przesady!
Po trzeciej  nad ranem  przed moimi oczami rozwinęły się różnej wielkości książeczki podpisane  MENU.   Nie wspomnę wszystkiego, ale obok nazwy: cholesterolowy medalion ze sztucznego kurczaka, widniały cztery gwiazdki w  krwistym kolorze.  Uzmysławiały  niewyobrażalny  stopień zagrożenia dla moich pewnie już całkiem zapchanych i  niewydolnych żył. Później gwiazdki zamieniły się w kleksy,  a każdy z nich  był przypomnieniem ilości grzechów jakie wczoraj stały się moim udziałem.  Za  medalionami nafaszerowanymi  antybiotykami ciągnęły się rzędy butelek i wielkie kawałki ciasta czekoladowego.  W mojej głowie zagościła  myśl, że sama będę sobie winna , gdy dostanę raka żołądka, zgnije mi wątroba  i będę cukrzykiem.
Długo trwało nim  oddzieliłam sen od jawy.  Uporządkowałam informacje.
Zrobiło się lżej, ale już  nie zasnęłam.
Media wmawiają nam, a my to kupujemy bez refleksji, bo trudno na wszystkim się znać,  tym bardziej, że  szlachetne zdrowie co znaczy, nie tylko wie ten, co go stracił. Więc dajemy sobie wmawiać, zgodnie z trendami  mody, że chorujemy bo źle się odżywiamy, bo nie mamy umiaru, nie uprawiamy sportu. Oczywiście już Hipokrates wskazywał na związek między sposobem jedzenia a  kondycją  człowieka . Ale te prawdy objawione,  zmieniane ciągle w zależności od mody i przede wszystkim interesów wielkich koncernów, które  serwują nam media, oraz wydawnictwa w rodzaju poradników,  nie prowadzą do niczego dobrego.  Jedynie do stresu, wyrzutów sumienia i prób dorównania  lansowanym  fałszywie postawom, którym się nie da  dorównać, bo  są wykreowane i lansowane jedynie  na pokaz.
Ciągle kontrolowane wybory  spowodowały, że chorobę odbieramy jako winę za nieprzestrzeganie zasad!
Przytłoczeni  ciężarem odpowiedzialności,  śpiesznie oddalamy się od zniewalającego zapachu lukru waniliowego, który rozpostarł się wokół maleńkiej cukierni.
Czasem owszem,  damy się skusić, ale wówczas o trzeciej nad ranem, budzimy się oblani potem.

asertywność czas nieokreślony Depresja Durczok dziennikarze europarlament expośe Ida kandydaci konkurs Kopacz lekarze lewica Lubawski marszałek prezydent wybory media Ogórek papierosy Platforma PO pornografia poseł posłanka prawo prezydent prezydent Lubawski kandydaci prezydent wybory PSL psychoza Putin płuca radio Rosja sejm starosta tabletki terapia Thatcher ubodzy Ukraina umowa.praca upartyjnienie wojna wybory zarobki Żakowski

Ostatnie komentarze